MIGAWKI Z ULIC LIZBONY

MIGAWKI Z ULIC LIZBONY

 

Zobacz migawki z ulic Lizbony > [ 2010 ] / > [ 2011 ] / > [ 2012 ]

 


Krótka Impresja

Może zacznę od Tagu. Parę kilometrów dalej od centrum Lizbony rzeka łączy się z oceanem. Tuż przed nią tworzy całkiem spore rozlewisko - co widać na mapach satelitarnych - tym samym ma zupełnie inny charakter niż choćby Tyber. Rzymski Tyber to miejska rzeczka, którą można łatwo przeskoczyć przez jeden z rozlicznych mostów.

Tu sprawa ma się zupełnie inaczej. Jeden most krótszy to gigant wysokości. Drugi i zarazem most ostatni - to jeden z najdłuższych na świecie.

Skala o tyle jest ważna - że siedząc nad Tagiem czuje się już to otwarcie na świat - ocean i niezmierzoną tajemnicza przestrzeń. Taki mały kraniec świata - co bardzo lubię ..

Miasto położone jest na wzgórzach - ale te rzymskie to przy nich igraszka. Miejscami idzie się z 45 stopni pod górę - by za chwile iść 30 stopni w dół. Jest masa punktów widokowych. W mojej teorii człowiek posiada archetypiczną skłonność do "penetrowania" przestrzeni - bo gdzieś tam nasi jaskiniowi kuzyni - tylko ogarniając przestrzeń - czuli się bezpieczni.

No i dachy, dachy, dachy. Mam dziesiątki zdjęć domów i dachów, które są jak gotowe kompozycje kolorystyczne reprezentujące nurt abstrakcji geometrycznej.

Zabytki? - przewodnik ileś ich wymieni - ale prawda jest taka, że w 1755 roku Lizbonę zniszczyło trzęsienie ziemi i tsunami. To łączy zatem pewne urbanistyczne rozwiązania Paryża, gdzie lekka ręką zniszczono całe średniowieczne dzielnice wyznaczając dzisiejsze arterie. Lizbona bowiem po odbudowie nabrała ultranowoczesnego charakteru jak na tamten czas.

Z drugiej zaś strony możemy zagłębić się w uliczki tak gęste w domki i tak splątane, że krąży się po nich jak po jakowymś labiryncie.

A całość jest dla mnie absolutnie bezpretensjonalna, taka zwykła, taka przyjazna. Nie ma ciśnienia światowości Rzymu, czy Paryża.

No i kawa za 50 centów, ale o tym była już gdzieś tu mowa :-)


Tramwaje w Lizbonie

Osobny rozdział stanowi komunikacja tramwajowa w Lizbonie. Stare, najczęściej żółte wagoniki przemierzają wąskie uliczki Alfamy, docierają w pobliże Zamku Św. Jerzego, katedry Se czy kościoła Św. Antoniego (linia 28 i 12). Z drugiej zaś strony nowoczesne, klimatyzowane wagony mkną ku dzielnicy Belem (linia 15), do której nie dociera metro.

Żółte tramwaje to jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli miasta. Stanowią żywą tkankę komunikacyjną - spełniają się zarówno w roli pojazdów do sentymentalnej podróży po barwnym świecie Lizbony, jak i nadal stanowią dla mieszkańców - niekiedy jedyny sposób dojechania do niektórych rejonów miasta. W ostatnich latach nasila się jednak ilość ofert reklamowych jaka pojawia się na wagonikach - tym samym napotkanie jednorodnie żółtego tramwaju staje się coraz rzadszym zjawiskiem. Nie ma w tym nic dziwnego skoro żółte tramwaje linii 12, 15 czy 28 stanowią obok wieży Belem, katedry Se czy klasztoru Hieronimitów jeden z najczęściej fotografowanych obiektów w Lizbonie.